XXI wiek boli

Podobno to wiek depresji i uzależnień. Ludzie się wymieniają, jeden ma depresję, drugi uzależnienie, ja mam depresję, ty jesteś uzależniony, ten trzeci znowu ma depresję, ta czwarta uzależniona. Zmienia się tylko poziom zaawansowania, chęć ewentualnej zmiany oraz poziom ogólnego spierdolenia.

 
To nie jest zachęcająca wizja świata. Wyjdziesz za mąż za uzależnionego od dymka albo chorego na depresję. Jest wiele różnych innych zaburzeń, chorób i niedostosowań, więc prawdopodobnie twój przyszły mąż dodatkowo będzie przed wyjściem z mieszkania dwadzieścia razy sprawdzał, czy zamknął wszystkie okna, być może przed snem będzie opowiadał ci o ludziach w zielonych garniturach, którzy za nim chodzą i pewnie mają względem niego jakieś  plany, być może będzie szedł ulicą i raz na piętnaście kroków z jego ust wydobędzie się pieprzę słonie albo inne kilka słów, w tym przynajmniej jedno niecenzuralne. Naprawdę nie brzmi to zachęcająco.

 
Codziennie mijasz na ulicy ludzi. Wyobraź sobie, że na dziesięć osób pięć choruje na depresję, pięć jest od czegoś uzależnionych.
Oczywiście nikt nigdy nie powiedział, że ludzie dzielą się tylko na te dwa powyższe typy. Uprościłam to. Stwierdzono tylko, że czasy, w których żyjemy, to siedlisko uzależnień i depresji. Siedlisko zgubionych ludzi.

 
Dziwisz się, że dużo osób choruje na depresję? Przypatrz się temu, czego nas uczą. Bądź mądry, bądź grzeczny, miej piątki, odzywaj się kulturalnie. Jak roboty. Miej w dupie swoje odczucia, podporządkuj się innym. Wychodź z domu, uśmiechaj się do ludzi, poznawaj nowe osoby, uśmiechaj się, nie mów brzydkich słów, uśmiechaj się, ubierz się ładnie, uśmiechaj się, siedź prosto, uśmiechaj się. Kurde, przecież kiedyś trzeba to odreagować. Stworzyć sobie środowisko, w którym będzie pozwolenie na zdjęcie uśmiechu z gęby, wygodne leżenie i wpieprzanie chipsów. Na luz.

 

Grupa ludzi takie środowisko znajduje. Pójdą do baru po pracy, napiją się po jednym, poderwą dziewczyny do trójkąta. Podczas każdej przerwy w pracy szybko wyjdą na zewnątrz, żeby zapalić i uspokoić się. Po powrocie do domu włączą grę i przeniosą się do innego świata na kilka godzin. Nie ma sensu wymieniać dalej, uzależnić się można od wszystkiego, od rzeczy, od czynności, od jednej konkretnej emocji. To jest taka forma wrzucenia na luz. Żeby się odstresować. Żeby trochę zapomnieć. Żeby zapełnić wolny czas i zamieść pod dywan gonitwę myśli.

 

Kolejna grupa ludzi nie ogarnie świata i z płaczem zakopie się pod kołdrą na godzinę. Codziennie będą ten czas wydłużać. Będą też chodzić do pracy, żartować i spotykać się ze znajomymi, w głowie cały czas mając ten koc, w który można się zawinąć i bezpiecznie dotrwać do rana. Być może zaczną więcej przeklinać, głośniej się śmiać, gorzko wypowiadać się o świecie i życiu. Być może dwa typy połączą się w jeden.

 
Brakuje nam miłości. W takim bardzo ogólnym znaczeniu, bez śmieszków. Z tym się wiąże brak poczucia bezpieczeństwa, brak poczucia akceptacji, brak poczucia własnej wartości. Pewnie to nie jedyne braki, każdy będzie miał swoje. W wyniku tych braków uciekamy, żeby stworzyć odskocznię. Czy to brzmi choć trochę znajomo? Myślę, że tak. Może nie teraz, ale kiedyś zabrzmi. Może już zabrzmiało, ale nie wiadomo, co z tym zrobić. Też nie wiem. Najlepiej byłoby pewnie napisać, że idealnym rozwiązaniem jest pójście z tym do specjalisty, ale jakoś nie mam pewności. Nie w sensie, że on nie pomoże, tylko bardziej… Nie wiem, czy to serio da coś na dłużej. Nie wiem, czy to nie jest jak z tą zbieraniną wszystkich niefajnych rzeczy w środku, że to zostaje, nawet jeśli trochę obczyścisz. Nie wiem, czy by mi się chciało. Wizja tego swojego świata jest jednak kusząca.

 

Ale niebezpieczna.

Reklamy

Śmiało, skomentuj!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: