Brawo, bo zjadłem całe śniadanie

Praktyki w szkole specjalnej. Z czym ci się to kojarzy?

Kiedy weszłam do szkoły, trwały akurat lekcje, więc nie zauważyłam wielkiej różnicy. Tu też były gazetki na ścianach, ławki na korytarzach, butelki po napojach gazowanych wystające z koszów, zwyczajnie wyglądający nauczyciele. Usiadłam na pierwszej lepszej ławce i czekałam na przerwę, aż opiekun praktyki przyjdzie po mnie i wyjaśni jakie zajęcia przed nami.

Dzwonek brzmiał całkowicie normalnie (a czego się spodziewałam?), nagle na korytarzu zaroiło się od uczniów. To był ten moment, w którym zauważyłam różnicę. Chłopiec na wózku, chłopiec ze zdeformowanym ciałem, chłopiec podskakujący w miejscu i kręcący przy tym głową, dwie dziewczynki porozumiewające się za pomocą zlepek liter: eee, ooo, aaa. Pierwsza myśl? Niech ta praktyka skończy się jak najszybciej. Niech czas przyspieszy i już niech będzie ostatni dzień. Końcówka ostatniego dnia. No cóż, jakoś będę musiała to przeżyć. Najwyżej dostanę 3 za prowadzenie zajęć.

Trochę mnie to przeraziło, bo po raz pierwszy w życiu widziałam tyle innych osób jednocześnie. To nie był już tylko jeden gadający do siebie chłopiec mijany na pasach. To była cała szkoła dzieci z różnymi dysfunkcjami. Pomyślałam, że nie bez przyczyny pedagogika specjalna nigdy mnie nie interesowała i nawet przez chwilę nie myślałam, żeby jakoś w takim środowisku działać. Widocznie moje przeczucie było dobre. Intuicja.

(Chociaż rok wcześniej, kiedy promotor opowiadał o nowych specjalnościach na pedagogice specjalnej, ta dotycząca autyzmu mnie zainteresowała i jakby zapomniałam, że to nadal SPECJALNA).

Na pierwszych zajęciach tylko obserwowałam. Dwoje dzieci z autyzmem (i całą masą dodatkowych zaburzeń), chłopiec mówiący jak robot i dziewczynka chodząca po sali. Później dowiedziałam się, że ona spaceruje, kiedy ma mokro, a on odpowiada dzięks na każde proszę. Potem był K. chwalący się, że zjadł całe śniadanie, oraz P., którego ulubionym zajęciem było oglądanie książek. Byli 20-letni chłopcy, którzy nie potrafili mówić. Jeśli mam być szczera – to mnie najbardziej poruszyło. Mijając takiego wysokiego chłopaka na ulicy weźmiesz go za zwykłego 20-latka, dopiero kiedy spróbujesz nawiązać kontakt, spotkasz się ze ścianą. On tylko się do ciebie uśmiechnie. Ten kontrast jest przerażający.

Na przerwie grupka chłopców wyśpiewuje hity disco-polo, ja siedzę na ławce i tylko patrzę. Obok mnie dwie nastolatki (uczennice gimnazjum) narzekające na szkołę i rodziców i wciskające między te narzekania kurwy i japierdole. W końcu coś znajomego.

Po całym dniu jestem zachwycona. Jeszcze nie wiem czym, ale uśmiech nie schodzi mi z twarzy. Ten stan utrzymuje się przez cały okres trwania praktyk. Podczas gdy znajomi ze studiów opowiadają o tym, jak im ciężko zapanować nad jakimś uczniem, ja tylko się zachwycam. Nawet mi nie przeszkadza konieczność wstawania po 5 rano (w nocy!). Czysty zachwyt.

Obraz burzy mi nauczycielka krzycząca na dziecko, żeby dało jej wreszcie spokój i czy nie widzi, że ona rozmawia, nauczyciel rzucający piłką w ucznia (taka metoda dyscyplinująca, hehe) i nauczyciele olewający konieczność ciągłej pracy z dzieciakami. Poza tym nadal zachwyt.

Po skończeniu praktyki rozmawiam z koleżanką. Niemal w tym samym momencie mówimy: to inny świat. Bo cieszyło nas, że K. zjadł śniadanie, razem z P. nie mogłyśmy doczekać się jego wycieczki do Warszawy i kilkadziesiąt razy dziennie upewniałyśmy go, że tak, pojedzie do Warszawy, my nie, on tak. Było nam smutno, kiedy w komputerze B. nie działał internet i nie mógł pograć w Angry Birds, skakałyśmy razem z M. po materacach, głaskałyśmy D. po karku, żeby przekonać go do przepisania zadania, trzymałyśmy F. za ręce, żeby nie podrapał sobie twarzy, no i oczywiście goniłyśmy A., kiedy uciekała z sali.

Nie powiem, że przebywanie z tymi dzieciakami mnie zmieniło, że teraz inaczej patrzę na ludzi, że doceniam swoje zdrowie itd. itp. To raczej nieprawda. Ale mogę powiedzieć, że było warto.

Już niedługo idę tam znów.

Reklamy

Śmiało, skomentuj!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: