SHIT

Od jakiegoś czasu mam w sobie Złośliwca. To takie małe coś, kształtu nieokreślonego, usadawia się gdzieś, w jakimś wybranym przez siebie miejscu w człowieku, i siedzi. Dopóki jest cicho i nie wtrąca się za bardzo – da się z nim żyć. Zabawa zaczyna się, kiedy Złośliwcowi nudzi się grzeczne siedzenie w kącie i zaczyna mówić. Najczęściej podszeptuje jakieś złośliwości. Do pewnego momentu mi to nie przeszkadzało, jakoś nad nim panowałam. Ale teraz już kipi. Za każdym razem, kiedy otwieram usta, żeby odpowiedzieć komuś na pytanie, na zaczepkę, powiedzieć dzień dobry – te złośliwości prawie że się wylewają. Ledwo mi się udaje je zatrzymać.

Zastanawiam się, skąd ten Złośliwiec się w ogóle wziął. Dlaczego przyszedł akurat do mnie i podpowiada mi te wszystkie kurwy i pieprzenia, wystawia środkowy palec, odburkuje jakieś pojedyncze słowa w odpowiedzi na zdania padające z ust innych. Robi ze mnie dziwaka większego niż jestem. Zauważyłam, że najgorzej jest w pewnych określonych sytuacjach. Dokładnie: dwóch.

Kiedy jestem zła. To chyba nawet logiczne. Ludzie wkurzają mnie swoim wścibstwem, zawiścią, buractwem, brakiem zrozumienia, ogarnięcia. Chce mi się wtedy wykrzyczeć im, że są do dupy, że nie powinno ich być. Że, kurwa, łaski nikomu nie robią, niech idą do domu umierać w spokoju. Że jak mają rozpierdalać wszystko, czego się dotkną, to niech spieprzają do domu, też umierać. Że jak są idiotami bez uczuć, ich życiowym celem jest tylko nachapać się kasy, mają głęboko gdzieś uczucia innych, innych w ogóle, bo to przecież jebane księżniczki i książęta, wszystko im się należy oraz są najważniejsi – tak samo. Domek, umieranie. Papa.

Kiedy czuję, że to wszystko jest bez sensu. Tu też jest pewna logika. Jak widzę ludzi obserwujących tylko czubek własnego nosa, to opadają mi ręce. Kiedy widzę jak obojętnie przechodzą obok leżącego człowieka, który chyba zemdlał. Ale nie, wiedzą lepiej, on jest pijany. Pijanych się nie tyka, oni zarażają wszystkimi najgorszymi chorobami naraz, to już przecież nie są ludzie. W takiej sytuacji opadają mi nie tylko ręce, cała mam ochotę upaść i spać, po co na to patrzeć. Jak widzę ludzi niereagujących na ojca, który na ulicy, w ogóle się tego nie wstydząc, bije własne dziecko. A oni siedzą, patrzą i komentują. No, moi drodzy, od komentowania to się nic nie zmieni. Trzeba ruszyć dupę. Ale nagle wszyscy się boją, milkną, ślepną. Raz do takiego ojca podeszłam. I, niesamowite, żyję. Mnie szalony tatuś nie uderzył. Liczę na to, że dziecka też już nie tknie.

No i co, jak mam mieć siłę, jak mam nie być złośliwa, jak mam nie rzucić kurwą w takich sytuacjach? Kiedy wszystko, co widzę, to bezsens. Jeden wielki bezsens.

Zachciało mi się zakończyć cytatem z jednej z książek Kinga – wszystko gówno znaczy. Te słowa idealnie pasują. Bo, serio serio, nic nie ma znaczenia. Wszyscy umrzemy, bez względu na to, czy będziemy się w tym gównie tarzać, czy tylko od czasu do czasu zamoczymy stopę.

Zachciało mi się wrzucić tu te wszystkie rozkminy, które ogarniam od dłuższego czasu, ale nie chcę zakończyć aż tak pesymistycznie. W pewnym momencie sam dojdziesz do wniosku, że to wszystko jest gówno warte. Im szybciej, tym lepiej, bo potem będzie ci się lepiej żyło. Z taką świadomością nie straszny ci będzie pijany ojciec lejący dzieciaka, wścibska sąsiadka, ktokolwiek, będziesz wiedzieć, kogo spuścić z szambem. Niech u ciebie też pojawi się Złośliwiec, on odwala kawał naprawdę dobrej roboty. Otwiera oczy.

Wszystko gówno znaczy, i tak umrzesz. Zrób przy okazji trochę dobrego. Trzeba!

I możesz być przy tym obojętny, możesz kląć, ile wlezie, wcale nie musisz sztucznie się uśmiechać i udawać miłość.

 

Advertisements

Śmiało, skomentuj!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: