I co z tego?

Takie momenty zdarzają się tym częściej, im starszy jesteś. Przynajmniej teoretycznie.

Szef, żona, mąż, sąsiad, dziecko. Dom, praca, dom, praca, dom, praca. To takie punkty zapalne. Są często źródłem, ale też potęgują twoją niepewność, agresję, czy lęk. Może nadejść moment, w którym uświadomisz sobie, że nie dajesz rady, że za szybko, za dużo. Chcesz wszystko na już, bez zastanowienia. Zawrotne tempo. Aż w końcu jesteś przemęczony, zdenerwowany, zestresowany.

Zatrzymaj się na moment. Zadaj sobie jedno pytanie. Wcale nie jest ważne, ale chyba ułatwi ci życie. Mi ułatwiło.
Zapytaj siebie: I CO Z TEGO?

Kiedy od godziny stoisz w korku, za dziesięć minut masz ważne spotkanie, a do przejechania jeszcze kilka kilometrów. Kiedy dowiadujesz się, że oblałeś ważny egzamin. Kiedy unikasz swojego odbicia w lustrze, bo wiesz, że jeden rzut oka przypomni ci o krzywym nosie i niechcianych piegach.

W każdej takiej sytuacji, która na początku urasta do rangi ogólnoświatowego problemu nie do rozwiązania, tak naprawdę będąc tylko chwilową trudnością, sprawą, nad którą nie warto rozpaczać. Pewne sytuacje toczą się tak a nie inaczej nie bez powodu. Ty spróbuj go znaleźć.

Te dwa słowa połączone dwoma literami zmieniają twoją perspektywę.

Zwalniasz na chwilę i przychodzi ci do głowy, że może te wszystkie niepowodzenia i smutki mają mniejsze znaczenie niż ci się wydaje. Zaczynasz patrzeć na sprawę z odrobiną lekceważenia, taką zdrową odrobiną. Dochodzisz do wniosku, że chyba niepotrzebnie traktujesz pewne sprawy, może nawet całe swoje życie, śmiertelnie poważnie.

Zadaj sobie jeszcze jedno pytanie. Czy to, czym się teraz martwisz / co cię wkurza / czym się stresujesz, za pięć lat będzie miało jakiekolwiek znaczenie?
Jeśli odpowiedziałeś, że nie, to sam widzisz, bezsens. Jeśli tak, po co tracić na to czas? Skup się na tym, co ważne, na bliskich, na życiu w fajny, zadowalający cię  sposób.
Jeśli odpowiedziałeś, że tak, to proponuję przeżyć te pięć lat i wtedy ponownie udzielić sobie odpowiedzi. Czy w ogóle będziesz pamiętał te sytuacje? Obstawiam, że w większości nie. Lepiej zapisz to sobie na jakiejś kartce, potem będziesz się z tego śmiał.

Takie myślenie odciąża psychikę. Daj sobie trochę luzu.

Reklamy

Śmiało, skomentuj!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: