Miałam być mądrzejsza

Nieczęsto patrzę w lustro. Jeśli już przezwyciężę w sobie tę niechęć do wgapiania się we własne odbicie tak zwane lustrzane, to przyglądam się oczom. Pożeram je wzrokiem. Ktoś mi kiedyś nakłamał, że to zwierciadło duszy. Nie powiedział prawdy, bo ja patrzę i tej duszy nie widzę. Chyba że jej nie mam i to stąd to wszystko. A potem jeszcze szukam mądrości, bo może jak duszy nie widać, to gdzieś jakaś mądrość przebija w kąciku. Przydałaby się nawet bardziej niż dusza.

Miałam kiedyś pięć lat. Prostą grzywkę i krzywe zęby. Bawiłam się misiami i nie lubiłam innych dziewczynek. Czytałam wyrazy od tyłu, bo tak normalnie, po bożemu, było nudno i byle jak. Wymyślałam scenariusze i odgrywały je potem zdjęcia ludzi z rodziny, poruszane moimi rękami. Recytowałam wiersze, bez r, sz i cz, co było przecież takie zabawne i słodkie. Ludzie zachwycali się moją mądrością. Taka mądra dziewczynka, ależ z ciebie mądrutkie dziecko, ale ona mądra, nie?  Nie. Powiedziałabym brzydko, że rzygam już tą mądrością, ale ja nie mówię brzydko, tylko ładnie i mądrze, wiec powiem na przykład och, nie przepadam za określaniem kogoś mądrym, to taki pusty frazes.

Byłam mądra do dziś. W tej chwili pomyślałam, że może by tak zgłupieć trochę. No chociaż odrobinę, przecież nie mówię, że całkiem. Bo niby co wielkiego by się wtedy stało?

Przestałabym wszystko rozumieć. Jakby się okazało, że ktoś zamiast bliżej serca ma mnie gdzieś w okolicach raczej dupy, i to wcale nie w tym fajnym sensie, to wcale bym nie rozpaczała ani nic. Jakby ktoś się znowu głupio tłumaczył, że to ostatni raz, że już teraz to będzie superowo, że tamta rozmowa z koleżanką koleżanki to wcale nie o mnie i zupełnie nie plotki i chamstwo, nie obchodziłoby mnie to. Pokłóciłabym się z panią empatią, bo w zasadzie to straszna z niej zołza i lubi siać zamęt. Przestałabym być miła, kiedy nie muszę, i mówiłabym co by mi ślina na język przyniosła i kiedy tylko bym chciała. Albo bym całe życie milczała. Przestałabym tyle myśleć, bo to skomplikowane, wycieńczające i przeceniane. Postawiłabym na minimalizm, jak najmniej mądrości.

Nie próbowałabym dopasowywać się do wszystkich, zamiast ich do siebie, zabiegać o uwagę i udawać, że mnie to zadowala. Że jestem mądra i jestem ponad to wszystko, że lubię być z ludźmi i z książek czytam tylko podręczniki. Że siebie lubię.

To wszystko nieprawda. Bo mądra nie byłam jako pięciolatka i teraz też się na to nie zanosi. Gdybym była, to wiedziałabym chyba, że wszystkiemu brakuje znaczenia i sensu, a skoro jest bezsens, to może dużo w tym chaosu i przypadkowości, a skoro chaos i przypadek, to nic z tym nie zrobię, a skoro nic z tym nie zrobię, to mogę równie dobrze pójść spać i robić to tyle, ile będę miała ochotę. Nawet w południe.

I, o dziwo, świat się wcale nie zawali.

Reklamy

2 Comments

Add yours →

  1. wyrzuty wyrzućmy do kosza! wtedy będziemy szczęśliwszo-mądrzejsze ;)

    Polubione przez 1 osoba

Śmiało, skomentuj!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: