Kolejna łzawa historia

Wchodzisz do szkoły chwilę przed ósmą. Dzień dobry, cześć, nie, nic nie umiem. Na przerwie nie idziesz na papierosa, nie przyłączasz się do licytacji odnośnie najbardziej udanych łowów na sobotniej imprezie, nie idziesz do łazienki słuchać, o co Agata z trzeciej c pokłóciła się wczoraj z chłopakiem, nawet nie siadasz samotnie w kącie. Wychodzisz ze szkoły, ale tylko na chwilę, żeby nikt się nie zorientował. Idziesz w miejsce, gdzie mało kto zagląda. Zjadasz kanapkę, czytasz fragment książki, trochę myślisz. Minutę przed lekcją wracasz, podchodzisz do kumpli, śmiejesz się razem z nimi. Siadasz w trzeciej ławce, odpowiadasz na pytania nauczyciela, uśmiechasz się, od czasu do czasu zagadujesz do kolegi obok, czekasz, aż ktoś zwróci ci uwagę, że zbyt często i zbyt głośno. Po lekcjach idziesz powoli do szatni, łapiesz kurtkę i na chwilę podchodzisz do ludzi z klasy. Żartujecie, ustalacie, kto zrobi ściągę na matmę i historię, jaki kawał zrobicie nowej anglistce i że nie macie zamiaru nawet zajrzeć do fizyki. Wychodzisz, mijasz wychowawcę, mówisz dzień dobry, albo może do widzenia, tym razem się nie uśmiechasz, co za dużo to niezdrowo. Poza tym już ci się nie chce. Idziesz do domu.

Z chemii masz same piątki. Acetylowanie, alkaloidy, diacetylomorfina. Ale nauczycielce byś się tym chyba nie pochwalił.

Kiedyś miałeś ochotę pójść do wychowawcy i powiedzieć mu, że bardzo źle się czujesz, dziwnie boli cię serce, ciężko ci oddychać. Potem chciałeś przyznać mu się, że wiesz, co to heroina i co się z tym robi. Kiedy zacząłby panikować, wysyłać cię do pielęgniarki, wzywać pogotowie, cokolwiek – powiedziałbyś, że spokojnie, to tylko taki żart. Żarcik. Byłeś bardzo ciekawy jego reakcji. Ale to byłoby głupie. Pilnowaliby cię potem, przyglądaliby się, dopytywali. Wezwaliby matkę, ojca. Zrobiliby aferę, a nie ma o co. Zresztą, jak by ci udowodnili? Nie masz śladów na rękach, a nawet gdyby chcieli sprawdzić tułów, czy cokolwiek innego, i tak nic nie znajdą. Nie jesteś taki głupi.

Budzisz się o piątej, czekasz, aż rodzice wyjdą do pracy. Nie przychodzą do ciebie, nie chcą zbyt wcześnie budzić swojego kochanego synka, niech sobie śpi, chociaż tyle troski są w stanie ci okazać. Tylko rano o tobie myślą, chociaż tyle. Wstajesz, sięgasz do szafki, wyciągasz resztkę heroiny. Wystarczy podgrzać i możesz działać. Masz też trochę browna, ale zostawiasz na później. Może na jutro. Nie możesz przesadzić, bo plan się nie powiedzie. Poprawka: nie możesz przesadzić teraz. Jeszcze nie.

Gdy nauczyciele się dowiedzą, pewnie będą zdziwieni. Był taki grzeczny, koleżeński, zawsze uśmiechnięty. A to się jakoś wyklucza? Nie wiem, jak mogliśmy tego nie zauważyć. Ano, mogli. Nie zauważyli, bo na ciebie nie patrzyli, nie rozmawiali z tobą, nie traktowali cię poważnie. Byłeś tylko uczniem. Nie zauważyli, bo tego nie chciałeś, wtedy była lepsza zabawa. Delegacja ze szkoły pójdzie na twój pogrzeb, będą płakać, mieć wyrzuty sumienia. Przez tydzień, ewentualnie dwa. Potem już nie, bo mają własne życia do spaprania, muszą w końcu zacząć to robić.

Rodzice siedzą każde w swoim pokoju, wypełniają jakieś durne formularze, arkusze, nie wiadomo co. Wołasz ich, przychodzą po piętnastu minutach, siadają na twoim łóżku. Uśmiechasz się do nich i  mówisz, że ich kochasz. Coś tam mamroczą pod nosem. Spokojnie, zaraz będziecie mogli wrócić do pracy, coś wam tylko pokażę, będzie ekstra. Pokazujesz im swoje zapasy. Wyciągasz też strzykawkę i igłę. Rozsypujesz proszek na podłodze, nie wiedzą, że to speedball. Zaraz zobaczycie, co się stanie, mówisz i nachylasz się nad kokainą. Są jak sparaliżowani, może nie dociera do nich to, co robisz. Tylko na ciebie patrzą. Nareszcie, ich uwaga jest skupiona na tobie, nie istnieje dla nich nic innego. Osiągnąłeś cel. Teraz możesz przestać, to miała być tylko nauczka, od teraz będą cię kochać.

Zanim kończysz wstrzykiwać sobie trzecią dawkę heroiny, zaczyna brakować ci tchu, tracisz panowanie nad swoim ciałem. Chyba nie do końca wyszło tak, jak chciałeś. Bądźmy szczerzy: w ogóle ci nie wyszło.

 

 

Reklamy

3 Comments

Add yours →

  1. A wystarczyłaby jedna szczera, ciepła rozmowa na dzień, by nie musieć uciekać się w świat narkotycznej ułudy…. Sad… :/

    Lubię to

  2. „hera, koka, hasz, lsd,
    ta zabawa po nocach się śni…”

    Lubię to

Śmiało, skomentuj!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: